Szukasz psychologa pracy lub sportu w Poznaniu? Nasza pomoc jest warta odwiedzenia gabinetu.

Co się wiąże z pojęciem „wolnej szkoły”?

Jako nauczyciel musisz sam dla siebie zdecydować, czym jest wolność w odniesieniu do nauki szkolnej i wychowania. Czy będzie to coś więcej niż wolność fizyczna, o której mówi Dewey, czy też będzie – w Twoim przekonaniu – oznaczać, iż Twoje dzieci powinny mieć swobodę w „robieniu swojego”, że nie powinieneś próbować „uczyć” swych uczniów, lecz pełnić funkcję obrońcy ich indywidualnych praw, zapewniając im środowisko – niezagrażające, nieoceniające i bezwarunkowo akceptujące – w którym odkryją oni i udoskonalą swe własne, naturalne tendencje rozwojowe?

Z pojęciem wolnej szkoły wiąże się pytanie o to, czy „nauczanie” powinno być usankcjonowaną funkcją osób wyznaczonych na nauczycieli, czyli ’’facylitatorów”, „katalizatorów” czy „asystentów”, jak niekiedy nazywa się ich w wolnych szkołach. Pytanie to zwykle doprowadza do zdecydowanego zróżnicowania poglądów na temat nauczania tego, co Kozol (1974) nazywa „umiejętnościami trudnymi”, zwłaszcza umiejętności czytania. Kozol, biały nauczyciel pracujący z czarnymi dziećmi i ich rodzicami w bostońskim getcie, 197 t otwarcie wyraża poglądy na temat nauczania w wolnej szkole. Stwierdza, iż choć niektóre dzieci zupełnie dobrze uczą się czytać same, to jednak „dla bardzo wielu z nich, aż dla jednej czwartej dzieci w wolnej szkole, nauka czytania może i powinna odbywać się w sposób świadomy, celowy i uporządkowany”26. Powiada, iż „nie jest wcale prawdą, że najlepszym nauczycielem jest człowiek dorosły, który najskuteczniej udaje, że nic nie wie”21. Kozol jasno wyraża swe niezmienne przekonanie, że całe kształcenie powinno być nastawione na dziecko, mieć otwartą strukturę, być zindywidualizowane i niedeprymujące. Wyraża jednak swoją troskę o to, że „część ludzi, którzy po raz pierwszy wchodzą w mury wolnych szkól, często na różne sposoby próbuje na silę wtłoczyć swe neofickie poglądy czarnym i hiszpańskojęzycznym dzieciom oraz ich rodzicom. Wielu młodych ludzi, trafiających do wolnych szkół wprost z uczelni, postępuje niezwykle dogmatycznie i – na ironię – manipulacyjnie, usiłując z determinacją zmusić rodziców biednych dzieci do zaakceptowania ich opinii o nieprzymusowym kształceniu”28.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.