Szukasz psychologa pracy lub sportu w Poznaniu? Nasza pomoc jest warta odwiedzenia gabinetu.

Obserwacja z głębi klasy – nauczyciel

Oto Karina powoli i z namysłem wędruje wzdłuż niskiego, przenośnego regału z tablicą, który dzieli klasę na dwie części. Swym biodrem zamazuje napisane na tablicy wskazówki pana Johnsona dla grupy wykonującej zadania pisemne. Jest nisko pochylona, aby pan Johnson nie mógł jej zobaczyć z miejsca gdzie siedzi z drugą grupą. Grzegorz wypatrzył ją pierwszy i domaga się głośno „Zabierz stąd tę swoją dupę!”. Nie zatrzymując się, Karina odpowiada chłodno: „Nie bądź kutasem”. Grzegorz odciąga ją i oboje szamocą się, aż wreszcie pan Johnson każe im iść na swoje miejsca. W tym momencie spostrzega on, że Rysiek nie zaczął jeszcze pracy nad pisemnym zadaniem. Chłopiec siedzi swobodnie w ławce i obserwuje kredkę, która położona przy dalszym krańcu pulpitu stacza się powoli po łagodnej pochyłości, po rozłożonym arkuszu z zadaniami i wpada do nadstawionej ręki. Rysiek układa kredkę do następnego zjazdu, lecz pan Johnson przechwytuje ją i pyta chłopca, dlaczego nie pracuje nad swym zadaniem. Szybkim, zdecydowanym ruchem ręki Rysiek zrzuca arkusz na podłogę, odpowiadając głośno. „Nie robię 150 tych przeklętych bzdur!”.

Pan Johnson i Rysiek patrzą sobie w oczy długo i twardo. Pan Johnson wraca do grupy czytających, która zaczęła się już opuszczać w czasie jego krótkiej nieobecności. Gdy idzie przejściem między ławkami, potyka się o buty Marty, które zdjęła ona z nóg i postawiła obok ławki. Marta i reszta klasy świetnie się bawią obserwując, jak pan Johnson traci równowagę. Prosi on Martę by położyła buty na półce przy wieszaku. W drodze do wieszaka dziewczynka wymyśliła nową grę, którą można by nazwać „Sprawdź czy potrafisz z połowy sali rzucić buty na półkę”. Dziewczynka z rozkoszą podejmuje tę grę. Zanim zdążyła rzucić obydwoma butami, do akcji włącza się dwóch nowych graczy. Wiele butów zostaje zdjętych z wielu nóg i niemal natychmiast w powietrzu pełno jest latających butów, śmiechu a następnie kłótni o to, które buty są czyje i jakie cele są Jodpowiednie.

Rysiek nie interesuje się jednak tą „grą w buty”. Oczywiście to samo można powiedzieć o panu Johnsonie, który robi co może, aby przywrócić w klasie jakiś porządek. Rysiek siedzi ponuro, piłując krawędź swego pulpitu nożem wyciągniętym spośród rupieci, które wypełniają jego ławkę po brzegi. Przechodzący obok pan Johnson konfiskuje mu nóż i rzuca na odchodnym uwagę: „Jeśli chcesz dziś wieczorem wziąć ten nóż do domu – zgoda. Jeśli będzie on tu jutro, stracisz go”.

Obecnie buty są już posortowane, a dzieci siedzą znów w swych ławkach, z wyjątkiem Ryśka i Teresy: Rysiek siedzi w innej ławce, koło grzejnika. W czasie zamieszania zdrapał papier z trzech kolorowych kredek i umieścił te kredki na grzejniku, aby je roztopić na rzadką maź. Teresa skorzystała ze sposobności, jaką stworzyło zamieszanie spowodowane grą w buty, by krążąc po klasie skompletować listę nazwisk tych dzieci, które są jej winne papierosy. Z nazwisk na tej liście wynika, że prawie każdy uczeń w klasie jest jej dłużnikiem.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.