Szukasz psychologa pracy lub sportu w Poznaniu? Nasza pomoc jest warta odwiedzenia gabinetu.

Negatywne myślenie o sobie

Mnie samej, muszę Ci powiedzieć, jako uzupełnienie zdania ’’Ania jest…” przez wiele lat pojawiało się ’’głupia” albo ’’brzydka”. Mówię to, bo chcę, żeby było jasne, że problem niskiej samooceny znam nie tylko z pracy z pacjentami i psychologicznej literatury – gdzie ostatnio poświęca się tej sprawie coraz więcej miejsca – ale też z własnych przeżyć. Udało mi się wiele poprawić, mój autoportret jest coraz lepszy.

Z tym, że w trakcie tej niełatwej pracy uprzytomniłam sobie coś ważnego: że negatywne myślenie o sobie to sprawa nie tylko indywidualna, ale i społeczna. Mówić – i myśleć! – o sobie dobrze jest czymś nieładnym, nietaktownym, tak nie wypada. Człowiek boi się, że zostanie uznany za chwalipiętę, narazi się na zarzut wywyższania się albo pychy.

Nie ma zwyczaju nie tylko chwalenia siebie, ale też innych. Skrytykować, powiedzieć ’’całą prawdę prosto w oczy”, wytknąć błędy i niedostatki – tak, to się ceni. Jesteśmy przesiąknięci takimi nawykami. Natomiast izadko kiedy spotykamy się z pochwałą chwalenia, dostrzegania korzystnych cech i otwartego wyrażania pozytywnych opinii o drugim człowieku. Dlatego nawet jeśli jak powietrza potrzebujesz dobrego słowa, życzliwego zdania o sobie, uznania ze strony innych, to sam uparcie im tego odmawiasz. I oto mamy do czynienia ze społeczeństwem pod tym względem dosłownie wygłodzonym.

Nie da się tego zmienić tak od razu, ale – jak mawiał pewien chiński mędrzec – nawet droga o długości dziesięciu tysięcy li zaczyna się od pierwszego kroku. Napisałam tę książkę dla tych, którzy chcą go zrobić.

Kilkanaście lat temu pracowałam przez pewien czas w zespole jednego z najlepszych polskich psychoterapeutów. Kiedyś rozmawialiśmy o wypisaniu z ośrodka pacjentki z nerwicą, której udało się podczas leczenia pozbyć przykrych objawów nieustannego lęku. Pamiętam smutne słowa szefa: ”Ona jest młoda, ładna, inteligentna, ale tak strasznie źle myśli o sobie. Anka, co ja mam zrobić?”

Wzięłam sobie to pytanie mocno do serca i przez następne piętnaście lat szukałam odpowiedzi na nie. Czytałam książki, analizowałam własne przeżycia, a przede wszystkim słuchałam ludzi, którzy zdecydowali się zajrzeć w siebie i coś w sobie zmienić. Poszukiwania wciągały mnie coraz bardziej i nie wygląda na to, żebym miała ich zaprzestać, bo ciągle odnajduję jakieś nowe cegiełki, z których buduje się odpowiedź. W każdym razie dzisiaj wiem już na pewno, że niska samoocena to jedna z najważniejszych i najbardziej powszechnych ludzkich dolegliwości.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.