Szukasz psychologa pracy lub sportu w Poznaniu? Nasza pomoc jest warta odwiedzenia gabinetu.

Nauczanie samoorganizacji – dalszy opis

Lizzie była ogromnie zdziwiona zachowaniem Ojca i na nic nie zdały się jego uwagi, że wrzucenie jej do wody było bardziej przykre dla niego samego niż dla niej. Lizzie nie siedziała długo w wodzie. Gdy wydostała się na brzeg, odchodząc obejrzała się na niego. „To była dobra nauczka – pomyślał Ojciec – mam nadzieję, że ją zapamięta”.

Okazuje się jednak, że małe koty i dzieci mają krótką pamięć (choć może nie jest aż tak źle) – nie minęło kilka dni, gdy Lizzie znów zaczęła się źle zachowywać. Nauczka, widać, poszła na marne. Ojciec oznajmił, że jest mu bardzo przykro, ale musi ją ponownie ukarać.

Tym razem Ojciec musiai zbliżać się do łowiącej Lizzie bardzo ostrożnie. Dzięki wytrwałości udało mu się złapać ją na gorącym uczynku i wymierzyć karę. Wyczekał na właściwy moment i gdy kotka leciała już w powietrzu, wierzgając dziko łapami, wyraził nadzieję, że tym razem wystarczająco przekonał ją jak powinien się zachowywać przyzwoity kot.

Lizzie nie zwróciła uwagi na komentarze Ojca: trzy dni później jedno z dzieci oznajmiło, że kotka znów łowi! Ojciec wymamrotał coś o bezmyślnych, nie- wyuczalnych kotach i zaczął się skradać w stronę sadzawki. „Co mam zrobić z tym kotem?- myślał po drodze. Tym razem jednak nie udało mu się zbliżyć do kotki: ujrzawszy, że nadchodzi, Lizzie uciekła co sił w nogach. Ojciec już później nie widywał Lizzie zbyt często. Dzieci donosiły mu jednak, że gdy tylko kotka upewni się, że nie ma go w pobliżu, zaraz zaczyna swoje połowy: oczywiście wszystkie złote rybki wkrótce zniknęły z sadzawki. Ojciec zastanawiał się, gdzie w jego planie tkwił błąd. Dziwił się też, ze Lizzie nie przychodzi do niego, żeby się łasić i pieścić.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.